Na skróty

15 lutego 2015

Pierwsze koty za płoty. Tydzień zakończony happy endem.

   O ile przed kilkoma dnia, pisząc poprzedniego posta, nie miałem zielonego pojęcia jak będzie wyglądało moje bieganie w najbliższych dniach, tygodniach, miesiącach, o tyle teraz mam już jako taki pogląd sytuacji. Przede wszystkim wiem, że biegać będę! A to już podstawa. 

   Biegać na pewno będę mniej. Jednak jest to mój własny wybór. Chciałbym poza bieganiem włączyć do treningu elementy crossfitu, siłowni, pływanie oraz gry zespołowe. Wyobraźcie sobie sytuację, że macie do swojej dyspozycji siłownię, halę, matę, salkę do ćwiczeń, bieżnię, oświetlone szlaki czy basen. Wszystko w pełni za darmo i sporo czasu, aby z tego korzystać. Czy muszę pytać jak byś się zachowali w takiej sytuacji? Istnym grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Dostałem od losu szansę i nie zamierzam jej zaprzepaścić! Będę czerpał ile się da i jak długo się da!

5 lutego 2015

Nowości ciąg dalszy

   Nowy rok zaczął się naprawdę bardzo pozytywnie - praktycznie z marszu udało się odhaczyć punkt pierwszy na liście planów na 2015, czyli bieganie po górach. Jednak to nie jedyne nowości w tym roku. Dla mnie ma to być rok przejściowy. Póki co mocno kombinuję i eksperymentuję z bieganiem. Jedyne założenie jest takie - biegać i nie odpuszczać.
   Jeszcze w styczniu musiałem zrezygnować z biegania porannego. Przyczyna prozaiczna - brak czasu. Mógłbym niby wstawać o 3 i iść biegać, ale na dłuższą metę pewnie bym tak nie pociągnął. A jednak chciałbym, aby bieganie stale gościło w moim rozkładzie dnia. Nie będę tutaj deklarował, że biegać będę całe życie, ale od ponad 3,5 roku to robię. Chyba więc to nie jest taka chwilowa zachcianka. Tak mi się wydaje.

24 stycznia 2015

Mocny, sobotni akcent na Kaszubach

   Po raz kolejny sobotni poranek przywitał mnie poza Gdańskiem. Tak jak przed tygodniem obudziłem się w Pępowie i to właśnie w tych okolicach zamierzałem zrealizować trening. Siedem dni temu biegałem na trasie Pępowo - Małkowo - Żukowo - Glincz - Przyjaźń - Lniska - Leźno - Pępowo. Po leśnych, ciężkich i dość wolnych kilometrach tutaj miałem okazję nieco przyspieszyć. Przy okazji delikatnie zwiększając ilość kilometrów. W związku z tym, że w poprzednią sobotę trening mi się podobał postanowiłem go powtórzyć. 

23 stycznia 2015

"Codziennie bieganie, bieganie, bieganie" - recenzja "Dogonić Kenijczyków" A. Finna

   Przez ostatnich kilka miesięcy nie bardzo miałem ochotę na czytanie. Jak już łapałem się za jakąś książkę to jej ukończenie zajmowała mi co najmniej kilka tygodni, a nie rzadko kilka miesięcy. Przez to zrobiłem sobie trochę zaległości. Niemniej czytać lubię i od początku tego roku udało mi się zapoznać już z kilkoma tytułami. A wśród nich m. in. z książką "Dogonić Kenijczyków".
   Nie jest to powieść fabularna ani  poradnik, a reportaż. Autor, Adharanand Finn, współpracownik „Runner’s World”, postanawia odkryć tajemnicę Kenijczyków. Chce dowiedzieć się dlaczego właśnie Ci mieszkańcy Afryki tak bardzo zdominowali biegi długodystansowe. A jaka najlepiej się o tym przekonać? Oczywiście wyjeżdżając do Kenii. Tak więc Finn wraz z żoną i córkami wyjeżdża do Kenii, aby poznać sekret kenijskich biegaczy.

W grupie raźniej - Parszywa Dwunastka vol. 5

   Po ostatnich samotnych treningach w czwartek ponownie mogłem polatać z towarzystwem. I tym razem nie było to bieganie jedynie z Małą. Na pokonanie Parszywej Dwunastki zdecydowali się jeszcze Kamil i Andrzej.
   Na miejsce spotkania standardowo wybraliśmy kościół na Gomółki. Kilkanaście minut przed godziną startu zaleciała do mnie Mała i razem polecieliśmy na skraj lasu. Tam czekali już chłopaki. Mimo, że chodniki ponownie zrobiły się czarne to w lesie wciąż jest śnieg, dlatego tuż przed rozpoczęciem biegu wciągnąłem na nogi Speedcrossy. Jednak jeżeli chodzi o sprzęt to wszystkich przebił Andrzej, który w ramach testów sprzętu przed Zamiecią, testował... łańcuchy na buty.

20 stycznia 2015

Zimową aurą - Parszywa Dwunastka vol. 4

   Dzisiaj nie mogłem wybrać się na trening o stałej porze, dlatego biegałem w pojedynkę. W dodatku psikusa zrobiła mi pogoda i spadł śnieg. Niby to nic dziwnego, że mamy śnieg w styczniu, ale wczoraj kiedy kładłem się spać było kilka stopni na plusie i nic nie zapowiadało nadejścia zimy. Jednak zima, nie zima - trening musi się odbyć. Pogoda to żadna wymówka.
   Nawet specjalnie się nie ociągałem z wyjściem na dwór. Dzięki zaśnieżonym chodnikom nie musiałem brać drugiej pary butów. Od razu założyłem te z agresywnym, terenowym bieżnikiem, bez obaw, że je zetrę. Nie zamierzałem się mocno spinać, szczególnie na 2-kilometrowym dobiegu do lasu. Do uszu tym razem wcisnąłem słuchawki i oddałem się słuchaniu muzyki oraz rozmowom telefonicznym. Dobrze jest czasem z kimś pogadać na trening - nawet przy pomocy telefonu.

18 stycznia 2015

Tak to leciało! - relacja z City Trail Trójmiasto IV

   Długo zastanawiałem się jak mam potraktować ten bieg. Czy mam pobiec spokojnie, skoro obecnie ciągle jeszcze nie wróciłem na dobre do biegania? Z kontuzjami też definitywnie się jeszcze nie rozprawiłem. Może więc należałoby jedynie przetruchtać 5-kilometrową trasę City Trail? Tylko z drugiej strony, skoro wróciłem do treningów, skoro nie ma przeciwwskazań do biegania w ogóle, to dlaczego miałyby być takowe wobec szybkiego biegania? Czy to nie jest fantastyczny zbieg okoliczności, że wygrałem opłatę startową w tym cyklu, akurat teraz, kiedy przeniosłem się z treningami do lasu? Może te zawody to ma być właśnie sprawdzian tego jak mi idą treningi? Dystans jest akurat taki, żeby mnie nie zmasakrować. Żaden uraz nie powinien się pogłębić.