Na skróty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprzęt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprzęt. Pokaż wszystkie posty

2 czerwca 2020

Hiszpańsko - bojowe testowanie zaliczone na 5 - testy karbonowych kół Vinci Rapid 2020

   W ubiegłym roku miałem okazję testować karbonowe koła ze stajni Vinci Wheels - Rapid w wersji 38mm pod oponę i hamulce szczękowe. Wówczas zrobiły one na mnie bardzo dobre wrażenie dlatego cieszyłem się, że w sezonie 2020 będę mógł ponownie założyć Vinci i przy okazji porównać co się zmieniło od poprzedniego roku.
   Tym razem zamierzałem przyłożyć się do zadania jeszcze bardziej i rzucić koła na głęboką wodę. Innymi słowy - moje ciężkie dupsko i hiszpańskie górki! Jedenaście dni latania po Hiszpanii to wg mnie odpowiedni czas, żeby móc powiedzieć co nie co o produkcie Vinci.

26 sierpnia 2019

Szczęściarz ze mnie! - relacja z III Mistrzostw Polski Służb Mundurowych

   To miał być główny start tego sezonu. Pierwszy rodzinny wyjazd w Polskę na zawody szosowe. Rodzina przy trasie, mundurowy peleton i pełen ogień oraz walka o koszulkę. Tak - uważam, że jak ktoś startuje w mistrzostwach to po to, aby walczyć o to właśnie mistrzostwo. Takie przynajmniej ja mam podejście. Można (ponoć) startować bez chęci rywalizacji, robić towarzyski przelot. Ale nie na MP i to nie zależnie od tego czy są to MP rolników, kasjerów, lekarzy czy tramwajarzy. MP to MP i kropka.
   Specjalnie na ten start zostałem wyposażony w zestaw kół od Vinci Wheels Polska. Vinci Rapid 50mm z naklejoną szytką S-Works Turbo. Wierzcie lub nie - nieprzeciętny zestaw. Te koła niosły!
   Korzystając z oferty organizatora zdecydowaliśmy się na nocleg w Hotelu Koszary w Górze Kalwarii, gdzie pojawiliśmy się już w piątek.
   Co ciekawe w sobotę właśnie w GK odbywały się zawody kolarskie. Przez moment przeszło mi nawet przez głowę żeby wziąć w nich udział. Aczkolwiek zdrowy rozsądek wygrał. Wszystkie siły miały być wykorzystane w niedzielę, a dzień wcześniej zrobiłem jedynie lekki rozruch na trasie sobotnich zawodów, aby sprawdzić konfigurację sprzętu.

5 lutego 2019

Przełaj dla prawdziwego konia - test Focus Mares Force 1

   Kiedy tylko zobaczyłem, że do DropBikes.pl dotarła nowa dostawa rowerów od Focus Bikes, od razu napisałem do Michała, żeby dopytać kiedy mogę wpaść i wybrać coś dla siebie. Z Michałem jak to Michałem - szybko, sprawnie i na temat. Dostawa była w czwartek, a już w piątek pakowałem Maresa do auta.
   I to nie byle jakiego Maresa. Zdecydowałem się na w pełni karbonową przełajówkę na osprzęcie SRAM Force. Wybrałem rozmiar L, który zważyliśmy tuż przed włożeniem do samochodu. Wynik? 8,2kg! Biorąc pod uwagę tarczowe hamulce i nie najlżejsze koła, to naprawdę niska waga.

1 stycznia 2017

Wózek biegowy czy przyczepka? A może jedno i drugie? Thule, a inne bolidy

   Rok 2016 był dla mnie przełomowy pod wieloma względami. Zmianami, które nastąpiły w moim życiu mógłbym spokojnie obdzielić dekadę. Jednak w tym poście nie chciałbym podsumowywać minionych 366 dni. Chciałbym skupić się tylko na jednej rzeczy. Otóż w mijającym właśnie roku zacząłem przygodę z wózkami dziecięcymi.
   Pierwotnie post ten miał dotyczyć tylko i wyłącznie wózka / przyczepki Thule Cougar. Jednak prościej i rzetelniej będzie jeżeli wspomnę tutaj o wszystkich trzech wózkach z jakich korzystałem bądź korzystam do dziś.
   Jeszcze zanim na świat przyszedł Mieszko czekał na niego bolid - Safety 1st Ideal Sportive. Wózek reklamowany jako sportowy przeznaczony do długich spacerów oraz biegania z dzieckiem. Rzecz jasna bieganie z gondolą raczej nie wchodziło w grę. Trzeba było poczekać aż Mieszko zacznie siadać i będzie mógł jeździć w pozycji przodem do kierunku jazdy.

13 stycznia 2016

Startówka od zwycięzcy maratonu bostońskiego- test Skechers GoMeb Speed 3

   Pierwszy kontakt z marką Skechers miałem w połowie 2015, kiedy testowałem GoRun Strada (Nowość rodem z USA - test Skechers GORun Strada). I choć wyglądały kosmicznie i po wyjęciu ich z pudełka nie byłem do nich przekonany, to jednak okazały się wygodnym i fajnym butem treningowym. Jednak moim subiektywnym zdaniem czegoś im brakowało, żeby wskoczyć do TOP 3 moich ulubionych butów biegowych.
   Niemniej po kilku miesiącach zrobiłem drugie podejście do marki Skechers. Muszę na wstępie napisać, że buty wyjąłem z pudełka niedługo po tym, jak postanowiłem zmienić technikę biegu i definitywnie spróbować skończyć z "waleniem z pięty". Dlatego tak bardzo się ucieszyłem, gdy w pudełku znalazłem Skechers GoMeb Speed 3, a więc buty startowe!

28 listopada 2015

"... po 400 kilometrach zaczęła mnie ogarniać słabość..." - recenzja książki "Jeszcze jedna mila" P. Reed

   W wielu publikacjach, książkach o bieganiu, przewijała się niezwykła postać - kobieta. Kobieta, która wystartowała w ultramaratonie Badwater. Biegu, uważanym przez wielu, za najtrudniejszy bieg na świecie. A owa kobieta nie tylko wystartowała, nie tylko dobiegła do mety. Ona go WYGRAŁA. I to nie w kategorii kobiet. Ona wyprzedziła zarówno wszystkie kobiety jak i wszystkich mężczyzn.
   Oczywiście zaraz pojawili się hejterzy i niedowiarki, którzy twierdzili, że zrobiła to mając wyjątkowo dużo szczęścia oraz iż był to czysty przypadek. Wiecie co ona zrobiła? Wystartowała po raz drugi. I po raz drugi WYGRAŁA. Ponownie nie znalazł się nikt, kto by ją wyprzedził.

13 sierpnia 2015

"Jesteś lepszy, niż Ci się zdaje" - recenzja "50 maratonów w 50 dni" D. Karnazesa & M. Fitzgeralda

   Kiedy zobaczyłem tytuł książki pomyślałem, że mam przed sobą 50 relacji z 50 maratonów. Ot coś takiego co sam często piszę po różnych treningach. Kilka słów o tym jak było na poszczególnych kilometrach, jakie było tempo, co się działo i jak wyglądała przestrzeń wokół. Tak naprawdę nic specjalnego. I to chyba przesądziło o tym, że mając do wyboru trzy książki - "50 maratonów w 50 dni" zostawiłem sobie na koniec. No i po raz kolejny okazało się, że nie warto oceniać książki po okładce!

11 stycznia 2013

Zimowa zbroja - rękawice dla biegacza

   W końcu, po kilku tygodniach poszukiwań zdecydowałem się na zakup, który ma raz na zawsze rozwiązać problem skostniałych dłoni. Oczywiście na tyle na ile to możliwe, bo zdaję sobie sprawę, że złe rękawice to nie jedyna przyczyna. Istotną rolę może też odgrywać słabe krążenie, ale to już temat na innego posta. Dodam tylko, że problem zimnych rąk jest chyba moją największą bolączką. A żeby go bardziej zobrazować powiem jedynie, że podczas 34. Maratonu Warszawskiego, na 40. kilometrze miałem tak zimne dłonie, że chłodziłem sobie nimi kark i czoło.
   Dzisiaj będąc w Decathlonie zdecydowałem się na zakup łapawic oraz rękawic wierzchnich. Taki zestaw ma mi zapewnić komfort podczas biegania nawet przy bardzo niskich temperaturach. A co z bieganiem przy nieco wyższej temperaturze? Oto mały przegląd moich rękawic:

1. Rękawiczki do sportów drużynowych Kipsta

Skład
91% poliester. 9% elastan. 

Test Produktu
Testowane przez wielu sportowców na wszystkich poziomach zaawansowania, te rękawice umożliwiają bieganie w zimne dni (do 0°C bez wiatru). Elementy odblaskowe zwiększają widoczność w ciemności i w pochmurne dni.

Ograniczenia w użytkowaniu
Nieodpowiednie do jazdy na rowerze.

Moje odczucia 
Posiadam rękawiczki Kipsta, jednak są one identyczne jak te Kalenji i muszę stwierdzić, że w moim przypadku nie nadają się do biegania już przy temperaturze około 0 stopni. Używam ich jedynie podczas treningów i zawodów wczesną wiosną i jesienią kiedy słupek rtęci wskazuje kilka kresek na plusie. Często mając na sobie jedynie koszulkę i krótkie spodenki.

2. Rękawiczki biegowe Kalenji


  
Skład
Wierzch rękawicy: 91% poliester. 11% elastan. Reszta: 100% poliester. 

Test Produktu
Te rękawice, testowane przez licznych biegaczy, umożliwiają treningi w zimne dni (do 0° C bez wiatru). Odblaskowe wstawki zwiększają widoczność w pochmurne dni.

Ograniczenia w użytkowaniu
Nieodpowiednie do jazdy na rowerze.

Moje odczucia 
Nieco cieplejsze rękawice niż opisany wcześniej produkt Kipsta. Zakładam je kiedy temperatura na dworze spada do około 0 stopni. Dobrze spisują się podczas krótkich (poniżej godziny) treningów w bezwietrzne dni. Nie zabezpieczają nawet w minimalnym stopniu przed deszczem dlatego jeżeli pada, po kilkunastu minutach trzeba je zdjąć, bo dodatkowo wychładzają dłonie.

3. Rękawice do sportów zimowych ALLROUND


Moje odczucia 
Wierzchnia część wykonana z materiału typu soft shell z widocznymi odblaskowymi elementami. Na spodzie gumowe elementy, które niezbyt przydają się przy bieganiu, ale ułatwiają chociażby jazdę na rowerze. Od środka dodatkowo podszyte. Niestety nie są wodoodporne i podczas opadów dość szybko przemakają. Zapewniają mi komfort w temperaturze do około -5 stopni podczas biegów trwających około 1,5 godziny. Przy niższych temperaturach bądź dłuższych biegach zakładam rękawiczki Kalenji i na nie dopiero zakładam ALLROUND.

4. Łapawice WED'ZE

Na zdjęciu łapawice dla juniorów, ja posiadam wersję dla dorosłych.


Izolacja termiczna 
Wata Loft 150 Stratermic na wierzchu dłoni dla lepszej izolacji.

Nieprzemakalność 
Wodoodporna i oddychająca membrana Nova Dry. Hydrofobowe wykończenie materiału.

Łatwość użytkowania 
Mat. do nosa na kciuku. Zatrzask do łączenia rękawic. Tasiemka przeciw zgubieniu


Solidność 
Spód dłoni ze skóry syntetycznej. Wzmocnienie po wew. stronie palca wskazującego

Precyzja 
Profilowanie ułatwiające chwytanie przedmiotów. Antypoślizgowy spód dłoni.




Moje odczucia 
Na chwilę obecną testowałem te rękawice jedynie podczas spacerów przy -1 i silnych opadach. Wrażenia? Ciepło i sucho. Może nie było mi w nich specjalnie gorąco, ale funkcji grzewczej te łapawice niestety nie mają. W niedzielę najprawdopodobniej przejdą prawdziwy test bojowy - 31-kilometrowe wybieganie. Wtedy będę mógł powiedzieć na ich temat nieco więcej.

5. Rękawice wierzchnie WED'ZE
 

Izolacja termiczna 
Materiał softshell z laminowaną membraną zwiększa ochronę przed wiatrem.

Nieprzemakalność 
Wodoodporny materiał wykończony hydrofobowo.

Łatwość użytkowania 
„Samoprzyczepna” powierzchnia wewnętrzna dobrze trzyma się rękawicy pod spodem.

Solidność 
Wzmocnienie na spodzie dłoni.

Precyzja 
Tworzą całość z rękawicami znajdującymi się pod spodem.



Moje odczucia 
Łącznie z łapawicami mają za zadanie stworzyć prawdziwą zaporę dla mroźnego powietrza. Pierwsze odczucia wskazują, że sobie z tym poradzą. A jak będę sprawdzały się na długich treningach przy niskiej temperaturze? Zapewne będę mógł napisać więcej po zimie.


Opisy oraz zdjęcia zostały zaczerpnięte ze strony decathlon.pl.


PS: Będę się starał aktualizować ten post wraz z kolejnymi treningami w różnych warunkach atmosferycznych. Także jeżeli kogoś to interesuje to zapraszam do śledzenia zmian. Pierwsza aktualizacja powinna pojawić się już po weekendzie.

3 stycznia 2013

Deszczowy debiut nowego gadżetu

Źródło: bycidealna.pl
   Prawdę mówiąc nie mogłem się, już od wczoraj, doczekać dzisiejszego treningu. Piętnaście kilometrów spokojnego biegu to idealna okazja, żeby wypróbować nowy gadżet - opaski kompresyjne. Już kiedy je zakładałem czułem się niezwykle podekscytowany. Nigdy tak naprawdę nie miałem styczności z kompresją, nie licząc skarpetek od Kalenji, dlatego zaraz po założeniu produktu Compressport poczułem jak poziom mojego biegowego wtajemniczenia momentalnie urósł :)
Źródło: compressport.pl
   Dzisiaj zdecydowałem się pobiec na Jasień, z tym że w pierwszą stronę wybrałem drogę przez ulicę Stolema, gdzie czekał na mnie spory podbieg. Uznałem, że skoro mięśnie nóg mogą liczyć na dodatkowe wspomaganie to nic im się nie stanie jak popracuję nieco mocniej niż zwykle. Psikusa sprawiła mi natomiast pogoda. Patrząc w domu na termometr stwierdziłem, że jest dość ciepło i nie ma sensu brać kurtki. Po 5 minutach od rozpoczęcia treningu, przyroda, w brutalny sposób, przypomniała mi, że jedną z funkcjonalności kurtki do biegania jest jej ochrona przed deszczem. Niestety było już za późno żeby się wracać. Wiatr, opady i spory ruch sprawiły, że po treningu byłem nie dość, że przemoczony to jeszcze umorusany w błocie od stóp do głów. Ale najważniejsza informacja po biegu jest taka, że świetnie spisały się opaski na uda. Wszystkie moje obawy okazały się bezpodstawne. Produkty Compressport nie zsuwały mi się z nóg, ani ich za mocno nie opinały. Podczas treningu tworzyły z nogą integralną całość i jedynie na mocnych podbiegach czułem, że mam je na sobie. Czy mają jakiś wpływ na mięśnie nóg? Nie jestem specjalistą, ale takowi twierdzą, że mają. Moje pierwsze odczucia są bardzo pozytywne. Być może więcej będę mógł o nich napisać po kilku miesiącach użytkowania.
   Podczas treningu pokonałem w sumie 15 kilometrów i 172 metry. Zajęło mi to 1:13:25, czyli biegłem średnio tempem 4:50/km. Trochę pobolewa mnie jeszcze prawa stopa, ale za to w żaden sposób nie dawało o sobie znać biodro więc nie jest najgorzej. Miłego dnia wszystkim życzę :)

2 stycznia 2013

Świąteczne prezenty dla Biegacza

   Na środę zaplanowałem krótki, 15-kilometrowy trening, w I zakresie. Był to mój pierwszy bieg na gdańskim Chełmie w tym roku. Po treningu byłem umówiony z Patrycją na wypad do kina, na "Hobbita" (który de facto bardzo nam się podobał). Z tego powodu nie chciałem wybiegać poza Chełm, ani wydłużać trasy. Nie było po prostu czasu na żadne kombinacje. 
   Pobiegać wyszedłem chwilę po godzinie 7 obuty w niebieskie "Duchy". W końcu pierwszy trening w Gdańsku w roku 2013 to okazja, którą musiałem uczcić. Swoje 15 kilometrów zdecydowałem się "wybiegać" na trasie "chełmskiej dyszki" kręcąc się po niej w różnych kierunkach. Niektóre odcinki pokonywałem nawet trzykrotnie - z góry, pod górę i znowu z góry. Ostatecznie przebiegłem 16 kilometrów i 67 w tempie 4:57/km.
Źródło: matatonypolskie.pl
   Aczkolwiek w dzisiejszym poście chciałbym się skupić nie na porannym treningu, ale na moich okołobiegowych, świątecznych zdobyczach i serdecznie podziękować ich autorom. Mimo, że w te święta nie spodziewałem się prezentów związanych z moją pasją, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Już w listopadzie zakomunikowałem wszystkim, że wszystko co mi jest potrzebne do treningu już mam i każdy prezent wiążący się z bieganiem będzie spalony. O jakże się myliłem!
   Najbliżsi przypomnieli mi, że bieganie to nie tylko sama aktywność fizyczna, a prezent z nim związany to nie tylko buty, koszulka czy legginsy. 
Źródło: compressport.pl
   Pierwsza, w moje ręce, trafiła roczna prenumerata Runner's World. Ostatnia skończyła mi się wraz z listopadowym numerem i nie zdążyłem jeszcze jej przedłużyć. Teraz już nie będę musiał tego robić!
   Druga niespodzianka to, wprowadzona niedawno do sprzedaży, przez serwis MaratonyPolskie.pl, gra karciana o bieganiu. Autorzy twierdzą, że jest to pierwsza tego typu gra karciana w Polsce, a i nie wykluczają, że na świecie. Będę miał na pewno super zabawę podczas zimowych (i tych późniejszych) wieczorów.
   Niezwykle dużo pracy kosztował Panią Mikołaj prezent w postaci albumu ze zdjęciami. Znajdują się w nim zdjęcia ze wszystkich oficjalnych zawodów, w jakich wziąłem udział. Blisko 200 zdjęć opatrzonych komentarzami, zarówno moimi (w końcu przydały się do czegoś opisy zamieszczane w dzienniczku treningowym) jak i Patrycji. Pomiędzy zdjęciami można znaleźć też... bilety z różnych środków transportu. Okazało się, że Patrycja zachowała nie tylko bilety komunikacji miejskiej w Poznaniu czy w Warszawie, ale także chociażby bilety na PKP z Gdańska do Poznania.
Źródło: markaparthotel.de
   Ponadto mam już zapewnione zakwaterowanie na maratony w 2013 roku! I to zarówno w Krakowie jak i w Berlinie. Przez myśl mi nawet nie przeszło, że mógłbym dostać taki prezent! W obu przypadkach są to dłuższe rezerwacje niż na jedną noc (4 noclegi w Krakowie i 2 w Berlinie) i na pewno do najtańszych nie należały. Odległość hotelu od linii startu w przypadku Krakowa to 1100 metrów, a w przypadku Berlina 2 kilometry więcej. Nie mogłem więc oczekiwać, że ktoś wyręczy mnie w kwestii organizacji zakwaterowania.
   Jak już pisałem wcześniej, dostałem również voucher na masaż i dzień w hotelowym SPA. A to jednak ciągle nie wszystko. Otóż zebrałem też pewną sumę pieniędzy i postanowiłem, że przeznaczę ją na gadżet związany właśnie z bieganiem. Pomysł, żeby go zakupić chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu, a przecież gadżety biegowe stanowią (przynajmniej dla mnie) swego rodzaju motywację do codziennych treningów. O czym mówię? O opaskach kompresyjnych na uda! Nabyłem dzisiaj 2 niebieskie kawałki materiału od firmy Compressport, które mają zapewnić wsparcie moim udom, a mnie zmobilizować do jeszcze cięższej pracy na treningach.
   Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim pomysłodawcom i autorom tych prezentów. Każdy z nich jest rewelacyjny i wyjątkowy - Kochani dziękuję, jesteście WIELCY! 
   Wiem, wiem, trochę (a w zasadzie to nawet bardzo) dzisiaj się chwalę swoimi biegowymi prezentami (a dodam tylko, że były też inne :) ). No ale jak tu się nie chwalić jak Mikołajki i Mikołaje, którzy mnie otaczają byli tacy hojni i tak dobrze zdawali sobie sprawę z tego co sprawi mi radość, a zarazem mi się przyda. Lepiej wiedzieli czego potrzebuję niż ja sam :)


 No i na koniec jeszcze prezent Patrycji. Nie mogłem się nim nie pochwalić :)