Na skróty

6 stycznia 2020

Ahoj przygodo - test roweru Specialized Comp E5 2020

   Cały dzień się zastanawiałem nad tym czy ten tekst ma być relacją z weekendowego jeżdżenia czy raczej testem roweru. I ostatecznie... nie wiem. Napiszę to co chciałbym napisać i na koniec zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak więc czas - start.
   Jest takie powiedzenie, że jaki Nowy Rok taki cały rok. Osobiście mam ogromną nadzieję, że w moim przypadku tak nie będzie. Ok - były fajerwerki, ale też nie zabrakło klopsów. Prawdziwych klopsów. Bodzio już przed tygodniem zapowiedział, że tak jak zakończyliśmy stary rok na mojej trasie tak zaczniemy również nowy. Specjalnie wprowadziłem kilka kosmetycznych zmian, aby pętla była jeszcze bardziej epicka. Postanowiłem również zadbać o to, żeby mój sprzęt był przygotowany w 100%. Ostatnio zauważyłem drobne luzy w przednim kole, więc zawiozłem rower do Roberta z Wysepki, aby skasował luzy na piastach, przesmarował je, sprawdził naciąg szprych. Wszystko miało być na tip top. Rower miał być gotowy na piątkowy wieczór.

29 grudnia 2019

Na własnym podwórku - relacja z Gravelondo #11 2019/2020

Fot. Michał Bogdziewicz
   Pojechać na Gravelondo, prowadzić najszybszą grupę po swojej własnej trasie? Jak mawia klasyk - dreams come true! A jeszcze przed rokiem celem było załapanie się na choć jedno zdjęcie z pierwszych 10 kilometrów w grupie Full Gas. Ale jak w ogóle do tego doszło?
   Trzymając się chronologii - dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia Bodzio rzucił hasło, że może ktoś inny ma pomysł na ciekawą trasę. Od razu pomyślałem o swojej pętli wokół Kartuz. O tym samym pomyślał też Rafał. Więcej opcji praktycznie nie było i tym samym wybór padł na trasę, którą zaproponowałem, choć Michał zasugerował, żeby ją nieco skrócić. Niemniej kwintesencja została - podjazd pod Smołdzino, zjazd Rock and Roll, schody czy brzeg jeziora. Byłem pewien, że będzie ciekawie. Nie miałem tylko pewności czy nie uszczupli mi się grono znajomych po tym przelocie. Szczególnie, że tym razem synoptycy się nie pomylili i sobotni poranek przywitał nas niewielkim mrozem i... śniegiem. Zapowiadało się epicko!

17 grudnia 2019

Jedni mają TdF inni TdT - relacja z PP CX Nestle Fitness Tour de Toruń

Fot. Tomek Ferenc
   Są zawody, w których udział planuję z wielomiesięcznym, nawet rocznym, wyprzedzeniem. Są też takie, na które wybieram się z dnia na dzień. I są też takie jak Puchar Polski CX w Toruniu, gdzie niby od dawna planowałem start, a już na kilka dni przed imprezą z tego startu zrezygnowałem i ostatecznie w piątek kolejny zwrot akcji i jednak jadę!
   Nie chciałem jechać na zawody w pojedynkę, a piernikowo - dekoracyjne plany znane były od dawna i nie zamierzałem ich niweczyć swoimi przełajowymi zachciankami. Pomyślałem więc, że może pojadę z kimś ze startujących. Jednak znalezienie współtowarzysza nie należało do najłatwiejszych i ostatecznie zakończyło się fiaskiem. I kiedy już miałem odpuścić wpadłem na genialny pomysł, żeby zabrać syna, a żeby było mu raźniej to razem z kolegą, a żeby jemu było raźniej to razem z jego tatem. Ot taka męska inwazja na Toruń.

9 grudnia 2019

Zbyt zachowawczo? Potrzymaj mi piwo - relacja z "CX Part 2 - Kto złapie Rudolfa"

Fot. Tomek Ferenc
   Czego bym nie zrobił i jakbym się nie przygotował do tego startu - jednego mogłem być pewien - będę o niebo lepiej przygotowanym niż podczas październikowych zmagań 😉 Pierwsza edycja tegorocznej serii spod szyldu VeloGD i Fali to była totalna partyzantka. Teraz przynajmniej od kilku tygodni kręcę dość regularnie. Może bez akcentów, ale w moim wypadku nie o to chodzi, żeby błyszczeć formą zimą. Nie mam łydy, ani głowy Bodzia, żeby brylować cały rok :)
   Jednak wróćmy do samych zawodów. Wszystko w zasadzie układało się idealnie (to już powinno dać mi coś do zrozumienia :) ) - zmniejszona o połowę objętość w tygodniu, zapoznanie się z terenem, lekkie Gravelondo w sobotę. Nic tylko dać z siebie maksimum!
   Do Gdańska pojechałem sam. Pogoda była niezbyt przyjemna i nie chciałem, żeby dzieciaki wymarzły gapiąc się jak ojciec tapla się w błocie. 
   Na miejscu niespodzianka - całkiem inna trasa niż przez paroma tygodniami. Szybkie zapoznanie się i równie szybki werdykt - ciekawsza, bardziej techniczna i z większym naciskiem na przełaj. Szybko zdałem sobie też sprawę, że co najmniej kilka podjazdów będę pokonywał z rowerem w rękach. Brak techniki i nie najlepsze na te warunki opony nie pozostawiały żadnych złudzeń. 

8 grudnia 2019

Na własnych śmieciach - relacja z Gravelondo #8

fot. Michał B.
   W tym tygodniu nie jeździłem za wiele. W zasadzie, w porównaniu do ostatnich tygodni, można rzec, że nie jeździłem wcale. Ot we wtorek zaliczyłem 30-minutowy rozruch na trasie niedzielnych zawodów cx i w piątek zaliczyłem gravelowy przelot do Rumi. Jednak wiedziałem, że wszystko nadrobię w weekend. W końcu w sobotę na Gravelondo na pewno będzie duża objętość i duża intensywność, a na poprawkę niedzielne zawody u VeloGD i Fali.

23 listopada 2019

Gravelondo to Gravelondo - relacja z Gravelondo #6 19/20

Fot. Rafał R.
   Niby wiem, że nie zaczyna się zdania od "ale" jednak w tym wypadku inaczej nie mogę. ALE byłem cholernie nakręcony na dzisiejsze Gravelondo. Nie zrozumcie mnie źle - jeździłem w ostatnim czasie normalnie. W zasadzie nawet więcej niż zazwyczaj. Mamy 23 dzień listopada, a ja już nakręciłem więcej kilometrów niż przez cały październik. Startowałem też w zawodach, więc nie brakowało mi rywalizacji. Jednak Gravelondo to Gravelondo. Przyjeżdżasz do Michała, nalewasz sobie kawę, pijesz, plotkujesz, a jednocześnie wiesz, że za chwilę będzie taki ogień, że ciężko będzie złapać oddech. Tempo choć piekielne (przynajmniej dla mnie) to nie będzie narzucane przez anonimowego gościa, a przez jednego z Twoich kompanów. To jeszcze bardziej motywuje to dania z siebie maksa.

19 listopada 2019

Tak proszę Państwa powinno wyglądać sportowe święto! - relacja z Pucharu Polski CX Owocowy Przełaj

   Kolarstwem przełajowym zainteresowałem się w zeszłym roku. I to w sumie tylko i wyłącznie dzięki chłopakom z Velomania.pl, którzy organizowali w Gdyni Velomania CX Race. W ramach Gravelondo zrobiliśmy objazd trasy, więc głupio byłoby nie wziąć udziału. Spróbowałem i... wpadłem jak śliwka w kompot. W relacji z tamtych zawodów (link) napisałem:
Do minionej niedzieli i wyścigu Velomania CX Race, nigdy tego nie spróbowałem, choć kilka okazji ku temu było. Dziś zastanawiam się - dlaczego?! Ta forma wyścigu jest fantastyczna! I to zarówno dla zawodników jak i dla kibiców. Kiedy jechałem z rodziną chociażby na maraton to widzieliśmy się na starcie, a następnie po kilku godzinach na mecie. A tutaj? Co chwilę przejeżdża się przez start.