Na skróty

6 października 2016

To jeszcze nie koniec. Ja tu jeszcze wrócę! - relacja z 43. BMW Berlin Marathon

   Chyba pierwszy raz tak naprawdę w ogóle nie miałem ochoty pisać relacji z biegu. I to nie byle jakiego - BMW Berlin Marathonu - 43. w historii, a mojego 4. No właśnie, była to już moja czwarta wyprawa do stolicy naszych zachodnich sąsiadów i choć osiągałem tam czasy od PB po PW (Personal Worst :) ) to nigdy nie wracałem stamtąd na tarczy. Owszem w 2014 pobiegłem maraton w 3 godziny i 41 minut. Tyle, że cały czas miałem w ręku kamerę i jedynym celem była dobra zabawa oraz bieg bez przystanków.
   W tym roku było zupełnie inaczej. Nigdy nie odnotowałem tak słabego czasu w maratonie. Tyle, że nawet nie o sam czas chodzi. Miałem na ten bieg pewien plan i niestety nie udało się go zrealizować.

22 września 2016

Biegnę, pedałuję, biegnę! - relacja Duathlon Przodkowo

   Pomysł startu w duathlonie chodził za mną już od dłuższego czasu. Przynajmniej od momentu kiedy Pati kupiła mi szosę. Triathlon? Na ten moment nie dla mnie. Nie wykluczam, ale dopiero jak nauczę się solidnie pływać, jak znajdę chęci na solidny trening pod konkretny czas. Zaliczyć, aby zaliczyć? Nie planuję.
   Jednak o ile triathlon mnie nie przekonywał o tyle duathlon to inna para kaloszy. W końcu ciągle stosunkowo sporo biegam. Do tego nie unikam jazdy na rowerze. Czemu by więc tego nie połączyć? Tym bardziej, że okazja była przednia. Chłopaki z 3athlete organizowali duathlon tuż pod moim domem - w Przodkowie!

20 września 2016

Dobrze się bawić i mocno się zmęczyć - relacja z 2. PKO Biegu Charytatywnego

   Takie właśnie cele przyświecały naszej sztafecie podczas 2. PKO Biegu Charytatywnego. Dzień przed biegiem Antoni zapytał czy bierzemy udział tylko i wyłącznie dla zabawy czy walczymy na maksa. Zgodnie uznaliśmy, że przede wszystkim będziemy się dobrze bawić, ale przy okazji chcemy się konkretnie zmęczyć. Czy się udało? No pewnie, ale po kolei.

11 września 2016

Dać z siebie wszystko - relacja z 54. Biegu Westerplatte

   Bieg Westerplatte był dla mnie w tym sezonie naprawdę ważnym startem. Już układając kalendarz biegów wiedziałem, że pobiegnę TUT, Rzeźnika, Berlin Marathon oraz właśnie dyszkę na Westerplatte. Co prawda po zeszłorocznej edycji moje ambicje ponownie zaczęły sięgać poniżej granicy 40 minut. Ale co w tym dziwnego - miałem rok czasu i niecałą minutę do urwania. Wyzwanie? Praktycznie żadne. Prawdę mówiąc gdyby wszystko szło po mojej myśli to urwanie minuty można by uznać za porażkę. Tyle tylko, że przez ostatni rok sporo się działo. Nie ukrywam, że bieganie jest dla mnie ważne. Niemniej nie widnieje przy niem taka mała gwiazdka oznaczająca - PRIORYTET, jak chociażby przy rodzinie :) Ponadto jest też praca, która również jest nieco wyżej niż moje szuranie. To wszystko idzie jednak pogodzić. Problemem jest dopiero zdrowie, a dokładnie jego brak. Ponownie sporo czasu spędziłem na leczeniu. Włóczyłem się od lekarzy do fizjoterapeutów, aż w końcu trafiłem do FizjoLabu i dopiero po współpracy z Mateuszem zacząłem wychodzić na prostą.

29 sierpnia 2016

„Nie oczekuj żadnych korzyści z biegania, a w zamian otrzymasz więcej, niż mógłbyś sobie wymarzyć.”

   Zapoznając się dziś rano z tym co wydarzyło się jak już położyłem się spać (niestety chcąc wcześniej wstawać - kładę się dość szybko :) ) trafiłem na wpis mojego, biegowego kolegi - Tomka. Już sam tytuł mnie mocno zaintrygował - "Bieganie mnie zawiodło". Niedawno zaczął się mój 6. rok z bieganiem i mogę wymienić w tym czasie niemal same pozytywy. Nie zawsze było różowo, ale patrząc na całokształt to bardzo wiele zawdzięczam temu bieganiu. Tymczasem widzę, że ktoś się na nim zawiódł... O co tutaj chodzi?

25 sierpnia 2016

Treningowa niespodziewanka

   Od co najmniej kilku lat dzielę tydzień na tydzień podstawowy oraz weekend. Przeważnie weekend jest nagrodą za to, że udało się pogodzić treningi i pracę zawodową oraz obowiązki domowe. Bywa, że nie jest o to łatwo, a bywa (i to zdecydowanie częściej) że swoje lenistwo tłumaczę słynnym nie da się. Tylko, że tym razem nie o tym.
   W tym tygodniu nie wiem jeszcze jak będzie wyglądał mój weekend. Może tylko pobiegam, może trochę pobiegam, a trochę pojeżdżę. W końcu forma na Duathlon w Przodkowie sama się nie zrobi.

13 sierpnia 2016

"O kratę piwa! O dwie kraty! Stoi" - recenzja "Rzeźnika" A. Dąbrowskiej i P. Skrzypczaka

   Prawdę mówiąc bardzo trudno opisać mi recenzję tej książki. Z jednej strony czytało mi się ją naprawdę super. Połknąłem ją praktycznie w kilka wieczorów, a i to tylko dlatego, że nie zawsze miałem czas na zagłębianie się w lekturze. Z drugiej jednak strony po jej przeczytaniu byłem zły, bardzo zły. Dlaczego?
   Biegam od 2011 roku i mniej więcej od tego czasu słuchałem historii o Biegu Rzeźnika. Przez pierwsze ileś lat w ogóle nie myślałem, żeby wystartować. Pod koniec zeszłego roku jednak zdecydowałem się na wzięcie udziału w losowaniu. W zasadzie nie miałem większych nadziei, ale... udało się. Wspólnie z kolegą pojechaliśmy po raz pierwszy w życiu zobaczyć bieszczadzkie szlaki.