Na skróty

10 września 2013

"Padłeś? Powstań! - Nigdy się nie poddam"

   Tak jak pisałem - ostatni start w Pile okazał się totalną klapą. Miał być wynik, miał być rekord, miało być super. Ale super nie było. Jednak zauważam też co najmniej 2 pozytywy. Po pierwsze start ten dostarczył mi informacje na temat tego w jakiej obecnie jestem formie i co muszę poprawić. A po drugie, i najważniejsze, Piła to już przeszłość! Dziewiętnaście dni zostało do berlińskiego biegu i teraz nie ma czasu na rozczulanie, użalanie i stękanie.
   Już dzień po zawodach skontaktowałem się z dwoma doświadczonymi biegaczami-trenerami, którzy po zapoznaniu się z moimi dotychczasowymi treningami udzielili mi kilku wskazówek co dalej robić. A więc mając podane wszystko niemalże jak na tacy , mogłem we wtorek rano ponownie wybiec na biegowe ścieżki Pomorza.

9 września 2013

23 Międzynarodowy Półmaraton PHILIPS`a: "AUSFAHRT"

   "Ausfahrt, ausfahrt, ausfahrt" - przez 2/3 zawodów dźwięczało mi w głowie to słowo. Myślałem o Berlinie, patrzyłem na swoje czasy i od razu w mojej głowie wyświetlał się wielki napis - AUSFAHRT. Dla tych którzy podróżowali niemieckimi autostradami słówko na pewno znane, ale dla pełnej poprawności dodam, że oznacza ono nic innego jak po prostu zjazd/wyjście. I pilski półmaraton uświadomił mi, że nie starczy mi paliwa, aby dojechać do celu "Berlin - 3:59/km", i że będę musiał skorzystać z któregoś z poprzednich zjazdów. Pytanie tylko z którego...

5 września 2013

Coś dla ciała i dla ducha

   Ledwie wróciłem na Pomorze, a już pora ponownie się pakować. Dzisiaj zrobiłem ostatni trening w tej części Polski. Następne bieganie to sobotni rozruch w Pile, a następnie start w półmaratonie!
   Wczoraj pisałem, że już odbyłem ostatni mocny trening. Na dzisiaj bowiem miałem zaplanowane jedynie lekkie rozbieganie i kilka przebieżek. No ale wiadomo jak to jest z planami, szczególnie u mnie - dość często ulegają zmianom. Nie inaczej było i tym razem.

4 września 2013

Przedstartowe eksperymenty - tempo vs. tętno

Najpierw bieganie...
   Do startu w Pile zostało już zaledwie 4 dni. Uznałem, że to najlepsza chwila na zrobienie ostatniego, mocniejszego treningu. Niemniej nie zamierzałem się jakoś specjalnie skatować, dlatego tym razem zrezygnowałem ze standardowych interwałów. Po przejrzeniu kilku planów treningowych, zaczerpnięcia opinii innych biegaczy oraz rozmowie z trenerem prowadzącym zajęcia Biegam Bo Lubię w Krakowie - Krzysztofem Janikiem, zdecydowałem się interwały w tempie progowym.

3 września 2013

Delikatne luzowanie. Nadchodzi czas próby.

Oby za tydzień też była okazja do wzniesienia rąk!
   Jeszcze tylko 5 dni i wszystko będzie już praktycznie jasne. Jeżeli na przeszkodzie nie stanie ani pogoda, ani zdrowie czy też nic innego na co wpływu nie mam, to już w niedzielę, zaraz po tym jak zegar wybije południe będę wiedział na co tak naprawdę mnie stać. Dowiem się czy 12 tygodni treningów pozwoliły mi wskoczyć na wyższy poziom czy był to raczej czas stracony (chociaż "stracony" to chyba niezbyt odpowiednie słowo, bo wychodzę z założenia, że nie biegam tylko i wyłącznie dla wyników, a przecież tych wielu wspaniałych godzin na biegowych szlakach, w pojedynkę, czy z Patrycją, nikt mi nie odbierze!). Niemniej za jakieś 121 godzin, będę w stanie powiedzieć czy do Berlina pojadę walczyć o wymarzone 3:59, czy może po prostu dobrze się bawić i zbierać doświadczenie. Zanim jednak to nastąpi przede mną jeszcze 3 treningi. Trzy, bowiem dzisiejszy mam już za sobą.

Rekordowe bieganie w ParkRun Gdańsk!

   Chciałbym serdecznie zaprosić wszystkich już biegających, a także tych którzy dopiero zamierzają zacząć swoją przygodę z bieganiem (nadarza się ku temu świetna okazja) na najbliższy bieg w ramach akcji ParkRun Gdańsk!
Dystans 5 kilometrów oraz brak limitów czasowych daje możliwość ukończenia biegu dla każdego! Nie ma więc co się zastanawiać tylko w sobotę o 9:00 zameldować się w Parku Regana!

1 września 2013

Podsumowanie weekendu: Errare humanum est

   ... błądzić jest rzeczą ludzką. Są to słowa Seneki Starszego, z którymi ciężko się nie zgodzić. A w związku z tym, że ja również jestem jedynie człowiekiem to mi także zdarza się błądzić. Tak jak chociażby w ten weekend, kiedy to właśnie nieco "pobłądziłem". Biegowo, żywieniowo, samochodem po Europie - dosłownie na każdy możliwy sposób. No ale czy to powód, żeby teraz się załamywać, użalać czy rozczulać? Pewnie, że nie! Stawiam grubą kreskę, odcinam się od tego co było i tabula rasa - zaczynam wszystko od nowa - już w Polsce! No właśnie - wróciłem! Mało tego - zdążyłem już nawet pobiegać. Jednak zanim napiszę o dzisiejszym treningu wspomnę, choćby z czystej przyzwoitości, o moim wczorajszym, biegowym pożegnaniu z Niemcami.
   Wyjazd do Polski zaplanowaliśmy na około 8 rano. Tak żeby mieć spokojnie czas na ogarnięcie się, śniadanie i wszystkie inne poranne czynności. W sobotę zaliczam do nich również bieganie, a więc zanim jeszcze ktokolwiek w domu wstał, ja już pomykałem niemieckimi ścieżkami w tęczowych 890'tkach!
   Sam trening zacząłem nieco wcześniej niż zwykle, albowiem w momencie gdy zegar wybijał godzinę 5:00, ja miałem już w nogach blisko 2 kilometry biegu.