Wczoraj pisałem o bieganiu w deszczu, w pochmurne dni. Zapowiadałem rychłe nadejście jesieni. Tymczasem dzisiaj mamy totalny odwrót! Pisząc tego posta mam przed sobą, za oknem, czyste niebo a na nim jedynie gorące (choć już nie wakacyjnie) słońce.
Wyobraźcie sobie, że wychodzicie na trening. Jest rano, na trawie wciąż jeszcze widać rosę. Żadnego wiatru, żadnej chmury, czyste niebo i temperatura lekko powyżej 10 stopni Celsjusza. Czujecie to? No więc tak wyglądał mój dzisiejszy poranek w Pępowie.





