Choć moim celem jest przygotowanie się do maratonu w Berlinie to od blisko miesiąca nie zrobiłem długiego wybiegania na asfalcie. Nie to, żebym nie miał czasu. Nie jest to też kwestia ochoty. Po prostu ostatnio wolę spędzać niedziele... w lesie. Na pewno jest to w jakimś sensie spowodowane nowymi butami, stworzonymi do biegania właśnie w takich warunkach. Jednak tak jak każde tak i te - same nie biegają. Stęskniłem się za górkami, podbiegami, zbiegami, przeskakiwaniem nad korzeniami i intuicyjnym wyszukiwaniem dobrego podłoża. Stąd też nie powinna dziwić moja decyzja o tym, że dzisiaj również pobiegam w lesie.
9 sierpnia 2015
8 sierpnia 2015
Witamy w piekle... biegowym piekle!
Długo lato kazało nam na siebie czekać. Owszem mieliśmy kilka ciepłych, a nawet gorących, dni, takich jak chociażby weekend, gdy startowałem w Kretowinach i Przodkowie. Jednak w gruncie rzeczy ten, kto zdecydował się na lipcowy wypoczynek nad polskim morzem ma prawo czuć lekkie zawód. Niemniej jest szansa, że sierpniowy urlopowicze będą się smażyć w Polsce niczym w ciepłych krajach. Jeżeli ktoś lubi, no i ma możliwość, smażyć się na słońcu to od kilku dni ma ku temu mnóstwo okazji. Po cichu liczyłem, że fala upałów skończy się, jak poprzednio, po 2-3 dniach. Ale nie! Od tygodnia mamy drugą Hiszpanię. A takie temperatury niekoniecznie sprzyjają bieganiu....
2 sierpnia 2015
Nowe buty, nowe moce i kolejne rachunki do wyrównania
Często mówimy, że kobiety niezależnie od tego ile mają torebek i butów - zawsze chcą kolejnych. I z nami, biegaczami, jest bardzo podobnie. Może niezbyt pociągają nas torebki, za to buty... Niezależnie ile par butów byśmy nie mieli - zawsze chcielibyśmy kolejną parę. Jestem tego najlepszym przykładem :) Mimo, że mam butów do biegania naprawdę sporo (tylko tych, których aktualnie używam jest około 7 par) to ciągle z ciekawością przeglądam najnowsze kolekcje.
31 lipca 2015
Pasja do biegania - jak jej nie stracić
Po książkę "50 maratonów w 50 dni" Deana Karnazesa sięgnąłem jak po kolejną ciekawą lekturą opowiadającą o przygodach, przeżyciach i dokonaniach znanego ultramaratończyka. I faktycznie - znalazłem w niej te wszystkie rzeczy. Są tam historie związane z przedsięwzięciem Endurance 50, są opowieści o innych biegach. Niewątpliwie jest ciekawie. Jednak to nie wszystko! W książce Deana jest też mnóstwo interesujących, pożytecznych informacji i to nie tylko dla ultrasów. W tym poście chciałbym się skupić na jednej rzeczy, o której pisze Karnazes, a o której sam ostatnio sporo myślałem - motywacji do biegania.
26 lipca 2015
Wschód słońca na biegowym szlaku
Do tej pory tylko raz zdarzyło mi się spędzić na biegowej trasie całą noc. Bywało, że zaczynałem bieg za dnia i kończyłem w nocy. Zdarzało się, że wychodziłem pobiegać przed wschodem słońca, a wracałem za dnia. Jednak tylko podczas ultramaratonu Szczecin - Kołobrzeg miałem okazję w trakcie biegu podziwiać zarówno zachód jak i wschód słońca. Później parokrotnie robiłem do tego podchody, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie.
W ostatni weekend postanowiłem spróbować ponownie. Okoliczności ku temu były wyjątkowo sprzyjające. Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Napisał do mnie znajomy, czy nie pomógłbym w piątek w oznaczaniu trasy Trójmiejskiego Ultra Trail'a, który miał się odbyć w sobotę. Niestety musiałem odmówić, bo zbyt późno wracałem do Gdańska. Wspólnie jednak uznaliśmy, że pomogę w inny sposób - jako wolontariusz.
18 lipca 2015
Spontaniczny maraton wokół Jeziora Jamno
Już od dłuższego czasu to za mną chodziło. Miałem ogromną ochotę zrobić coś spontanicznego. Olać plany treningowe, olać dzienniczek, w nosie mieć tempa, tętna - po prostu zrobić coś co sprawi mi frajdę. Chciałem cieszyć się biegiem.
Jeszcze we wtorek nie wiedziałem, że za dwa dni pokonam maraton. Za to w czasie treningu rozmawiałem o maratonie z kolegami. No i właśnie - usłyszałem, że "maraton jest szkodliwy dla organizmu". Wtedy już zaświeciła mi się lampka.
W środę miałem sporo innych zajęć i przebiegłem jedynie 4-5 kilometrów. To był kolejny bodziec, aby w końcu zrealizować swoje plany i polatać nieco więcej niż na co dzień.
13 lipca 2015
Wycieczka biegowa w starym, dobrym stylu
Czasami zastanawiam się jaki trening zrobić w poniedziałek, wtorek, środę czy jakikolwiek inny dzień. Czasami rozważam nawet całkowite odpuszczenie biegania. Jest jednak jeden dzień w tygodniu, w który nie zastanawiam się czy mam coś robić i co to ma być. Mowa oczywiście o niedzieli i długim wybieganiu. Wycieczka biegowa pasuje do tego dnia jak płomień do zapalniczki.
No właśnie - niby ciężko sobie wyobrazić niedzielę bez konkretnego rozbiegania, a w moim dzienniczku takich niedziel cała masa. Po raz ostatni machnąłem na treningu 30+ w maju! Nie podobał mi się taki stan rzeczy. Oj nie podobało mi się to i to bardzo. Mimo, że w piątek konkretnie pobiegałem po TPK, a w sobotę zaliczyłem fajny bieg po Kaszubach, nie mogłem odpuścić niedzieli. Jeszcze w środę rozpisałem sobie plan na najbliższe dni, w którym pod hasłem Niedziela widniało 30+. Zatem nie miałem wyjścia. Można oszukać każdego. Ale oszukanie samego siebie jest raczej niewykonalne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






