Na skróty

18 lipca 2016

Wybieganie, rower, ciężka praca,Mieszko, jagodzianki

   Kiedyś plan na niedzielę był bardzo prosty - niedziela = wycieczka biegowa. Bardzo często z moją żoną u boku. Szczególnie jeżeli to był lipiec bądź sierpień. Potrafiliśmy razem robić tak po 40-50 kilometrów. 
   Później sytuacja nieco się zmieniła. Skończyły się studia, poszliśmy do pracy, pojawił się Mieszko. Zorganizowanie takiego wspólnego treningu nie było już takie proste. Już chęci Pati czy moje nie wystarczyły - trzeba było jeszcze znaleźć opiekę dla Malucha. Na szczęście wczoraj taka opieka się znalazła. Z pomocą przyszła babcia.

17 lipca 2016

Niespodziewany wzrost mocy

   Od kilku miesięcy, jedyne czym zaprzątam sobie głowę, a w zasadzie jej część poświęconą sportowi, to powrót do pełnej sprawności i rozprawienie się z kontuzjami. Nie stawiam sobie żadnych ambitnych biegowych celów. Nie zakładam żadnych wyników. Stąd też nie realizuję żadnego planu treningowego. Biegam z dnia na dzień. Cieszę się chwilą i każdym treningiem. Za sukces przyjmuję już sam fakt, że mogłem wyjść trochę poszurać. A jak już się uda pobiegać bez bólu? Po prostu bajka!
   W tym tygodniu starałem się biegać przed pracą. Wstawanie skoro świt i wychodzenie na trening nie należało do specjalnie łatwych. W dodatku odzywały się problemy ze zdrowiem. Ciągle jednak przyświecała mi myśl, że w weekend sobie wszystko odkuję, że jak się do piątku nie posypię, to sobotni trening mi wszystko wynagrodzi.
   Jaki miałem plan na ten sobotni bieg? To chyba oczywiste - skoro miał on być dla mnie nagrodą, to musiał to być bieg po TPK. Mimo, że miałem wolne, to poderwałem się już koło 5. Mógłbym napisać, że owsianka smakowała wybornie, ale to chyba oczywiste :) Tym bardziej, że obok miseczki z owsianką stała świeżo zmielona, zaparzona kawa. Innymi słowy - uczta o poranku.

10 lipca 2016

Zwiedzanie Kaszub we dwoje

   Był sobotni wieczór. Siedziałem lekko rozbity w fotelu. Po wczorajszej wizycie w Fizjolabie ciągle dokuczał mi ból w prawej nodze. Co najmniej trzy plany na sobotni trening nie wypaliły. Zacząłem rozmyślać czy nie lepiej będzie odpuścić. Powiedziałem to Pati, że chyba dzisiaj zostanę w domu. I wtedy usłyszałem - "Jak chcesz to mogę z Tobą wyjść na rowerze na taki krótszy trening".
   Nie byliśmy razem na treningu od... nawet nie będę zgadywał ani sprawdzał starych zapisków gdzieś w dzienniczkach. Kilka lat na pewno!
   Takiej okazji nie mogłem przegapić. Szybko wskoczyłem w strój biegowy. Przygotowałem rower dla żonki i czekałem pod domem. Mieszko został z babcią - możemy ruszać.

3 lipca 2016

Perłę na kredyt poproszę - relacja z XVIII Biegu o Kryształową Perłę Jeziora Narie

   Tak jak w grudniu jest Boże Narodzenie, w czerwce początek wakacji, tak pierwsza sobota lipca zarezerwowana jest dla Biegu o Kryształową Perłę Jeziora Narie. Właśnie mija czwarty rok od czasu pierwszego wyjazdu do Kretowin. I przez te cztery lata zmieniło się wszystko i nic. Bo z jednej strony nie wypruwam się już walcząc o czasy, kontrolując tempo i skupiając się tylko i wyłącznie na zegarku. Ponadto wtedy nie biegałem w zielonej, Finiszowej koszulce. A jednak już wtedy wiedziałem, że to nie jest zwyczajny bieg. Magia tego biegu, wyczuwalna w 2013 roku, jest w Kretowinach także obecnie. Pod tym względem nic się nie zmieniło - Perełka to Perełka - biegowa przygoda.

21 czerwca 2016

O ketonalu, nietolerancji laktozy, magikach i ciężkiej pracy

   W ostatnim czasie dostałem całkiem sporo zapytań o posta odnośnie odstawienia laktozy i przede wszystkim efektów takiego zabiegu. Sam nie jestem do końca przekonany czy jest w ogóle o czym pisać. Jednak faktycznie skoro powiedziałem A informując, że odstawiam laktozę to warto powiedzieć B i skrobnąć kilka zdań o efekcie tego bądź co bądź eksperymentu.
   Zacznijmy jednak od początku. A początek tej historii sięga końcówki roku 2013. Wtedy to po bardzo intensywnym biegowo roku zaczęły męczyć mnie kontuzje. Szczególnie jedna okazała wyjątkowo dokuczliwa. Objawiała się bólem w odcinku od ud po lędźwie. Były okresy, że dokuczały pośladki, były takie że problemem były plecy, biodra lub przywodziciele. W jakiej kolejności i od czego się zaczęło najzwyczajniej nie pamiętam. Przez te 2,5 pół roku na pewno nie raz o tym pisałem i męczyłem swoimi bolączkami, więc teraz już nie będę się rozdrabniał. W każdym bądź razie był problem.

18 czerwca 2016

Leśny trening ciała i ducha

   Była godzina 19:20, gdy wyszedłem z gabinetu fizjoterapeuty. W moim przypadku Zdecydowanie zbyt późna na jakąkolwiek aktywność. W dodatku spadające ciśnienie też nie zachęcało do aktywności. Tego dnia nic jednak nie mogło mnie powstrzymać. Byłem nakręcony na bieganie tak jak już dawno mi się nie zdarzało być. Jeszcze w środę biegając czułem rezygnację. Brakowało mi tego głodu. Praktycznie od powrotu z Bieszczad ani razu nie wychodziłem na trening z większą ochotą. Wychodziłem na zaliczenie. Tym razem było zupełnie inaczej. Może to zaleta zabiegów, dzięki którym miałem nadzieję pokonać kilkanaście kilometrów bez żadnego dyskomfortu. Nie bez znaczenia był też zapewne fakt, że miało to być biegowy debiut mojego najnowszego zakupu - plecaka biegowego! Wiele razy to podkreślałem - jestem gadżeciarzem :)

14 czerwca 2016

Nie odbierajmy innym radości

fot. Dare 2b Polska
   W ostatnim czasie w biegowym półświatku zawrzało. Dominika Stelmach, jedna z najlepszych ultra - biegaczek w kraju, zaapelowała do organizatorów biegów ultra, aby Ci skrócili limity czasowe na swoich imprezach. Spotkało się to z potężną falą negatywnych komentarzy. Biegaczka przedstawiła swoje zdanie w artykule - ultra dla ultrasów :D, gdzie stwierdza m.in.: