Na skróty

29 lipca 2020

Słodko - gorzki smaku rywalizacji - relacja z Cyklo Gravel Krokowa 2020

   Nie wiem czy kiedykolwiek o tym wspominałem, ale pisząc relację z jakichkolwiek zawodów zawsze zostawiam wolne pole tytułowe, bo choć tak naprawdę wiem jak przebiegły same zawody to nie wiem do końca co w moim odczuciu będzie najważniejsze. Może to być miejsce w końcowej klasyfikacji, może jakaś inna cyferka typu prędkość, tętno czy moc, a może jakiś szczegół, który na pierwszy rzut oka w ogóle nie powinien mieć żadnego znaczenia. Podobnie jest teraz kiedy zaczynam wracać wspomnieniami do zeszłej niedzieli i sam jestem cholernie ciekaw co z tego wyniknie, co zostało w mojej głowie z II edycji gravelowych zmagań w Krokowej.
   Mocno chyba nie zaryzykuję jak napiszę, że Cyklo Gravel Krokowa to chyba pierwsza szutrowa impreza w Polsce, która doczekała się już kolejnej edycji. Przed rokiem była to nowość w Polsce - ściganie na gravelach. Rok 2020 przyniósł już wysyp gravelowych imprez, ale w 2019 w Żarnowcu mogliśmy czuć się pionierami w tego typu zmaganiach w naszym kraju. Jednak osobiście najmilej wspominam tamtą imprezę z zupełnie innego powodu. Otóż to właśnie wtedy, po raz pierwszy i jak dotąd jedyny, stanąłem na podium zawodów kolarskich. Już chociażby z tego powodu musiałem zapisać się na kolejną imprezę. A przyznam szczerze, że naprawdę długo wahałem się nad startem.

23 czerwca 2020

Start Kartuzy na robocie - relacja z Grand Prix Amatorów na szosie #1 Tuchola 2020

   Przed rokiem sezon szosowy zacząłem startem w GPA w Olsztynie, gdzie niespodziewanie udało mi się utrzymać koło najlepszych i dojechać do mety na 7 miejscu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie są to mistrzostwa świata, ani nawet nawet MP :) Niemniej jazda z główną grupą w jakimkolwiek peletonie cieszy. Basta!
   Porównywanie sezonu 2019 i 2020 w zasadzie nie ma jakiegokolwiek sensu. Mam ogromną nadzieję, że takiego sezonu jak ten obecny nigdy więcej nie uświadczymy i będziemy go wspominać latami jako anomalię. Przed rokiem było wszystko zaplanowane, poukładane - wszystko działo się wg schematu. Obecnie zaś króluje spontaniczność - bo nie chciałbym tutaj mówić o chaosie. Planowanie? Nie ma sensu, bo dzisiejsze ustalenia już jutro mogą być totalnie nieaktualne.

8 czerwca 2020

Crème de la crème - relacja z Rondo Kartuzy #1

   Rok 2020 zostanie na pewno zapamiętany na długo. Sytuacja związana z pandemią dotknęła w zasadzie wszystkie sfery naszego codziennego życia - również sportu, również kolarstwa. Już w marcu wiedzieliśmy, że obecny sezon będzie... inny. Jaki dokładnie? Tego nie wiemy nawet dzisiaj, kiedy kalendarz startów powoli rusza po wiosenny lokaucie. Sytuacja jest bardzo dynamiczna i jedyną pewną rzeczą jest głód ścigania. Nikomu i niczemu nie ujmując - wirtualny wyścigi czy walka solo na segmentach to jednak nie jest kwintesencja tego sportu. To tylko zamiennik. Prawdziwych emocji dostarcza rywalizacja koło w koło, bark w bark. I właśnie to chciałem zobaczyć na niedzielnym Rondo Kartuzy.

2 czerwca 2020

Hiszpańsko - bojowe testowanie zaliczone na 5 - testy karbonowych kół Vinci Rapid 2020

   W ubiegłym roku miałem okazję testować karbonowe koła ze stajni Vinci Wheels - Rapid w wersji 38mm pod oponę i hamulce szczękowe. Wówczas zrobiły one na mnie bardzo dobre wrażenie dlatego cieszyłem się, że w sezonie 2020 będę mógł ponownie założyć Vinci i przy okazji porównać co się zmieniło od poprzedniego roku.
   Tym razem zamierzałem przyłożyć się do zadania jeszcze bardziej i rzucić koła na głęboką wodę. Innymi słowy - moje ciężkie dupsko i hiszpańskie górki! Jedenaście dni latania po Hiszpanii to wg mnie odpowiedni czas, żeby móc powiedzieć co nie co o produkcie Vinci.

6 stycznia 2020

Ahoj przygodo - test roweru Specialized Comp E5 2020

   Cały dzień się zastanawiałem nad tym czy ten tekst ma być relacją z weekendowego jeżdżenia czy raczej testem roweru. I ostatecznie... nie wiem. Napiszę to co chciałbym napisać i na koniec zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak więc czas - start.
   Jest takie powiedzenie, że jaki Nowy Rok taki cały rok. Osobiście mam ogromną nadzieję, że w moim przypadku tak nie będzie. Ok - były fajerwerki, ale też nie zabrakło klopsów. Prawdziwych klopsów. Bodzio już przed tygodniem zapowiedział, że tak jak zakończyliśmy stary rok na mojej trasie tak zaczniemy również nowy. Specjalnie wprowadziłem kilka kosmetycznych zmian, aby pętla była jeszcze bardziej epicka. Postanowiłem również zadbać o to, żeby mój sprzęt był przygotowany w 100%. Ostatnio zauważyłem drobne luzy w przednim kole, więc zawiozłem rower do Roberta z Wysepki, aby skasował luzy na piastach, przesmarował je, sprawdził naciąg szprych. Wszystko miało być na tip top. Rower miał być gotowy na piątkowy wieczór.

29 grudnia 2019

Na własnym podwórku - relacja z Gravelondo #11 2019/2020

Fot. Michał Bogdziewicz
   Pojechać na Gravelondo, prowadzić najszybszą grupę po swojej własnej trasie? Jak mawia klasyk - dreams come true! A jeszcze przed rokiem celem było załapanie się na choć jedno zdjęcie z pierwszych 10 kilometrów w grupie Full Gas. Ale jak w ogóle do tego doszło?
   Trzymając się chronologii - dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia Bodzio rzucił hasło, że może ktoś inny ma pomysł na ciekawą trasę. Od razu pomyślałem o swojej pętli wokół Kartuz. O tym samym pomyślał też Rafał. Więcej opcji praktycznie nie było i tym samym wybór padł na trasę, którą zaproponowałem, choć Michał zasugerował, żeby ją nieco skrócić. Niemniej kwintesencja została - podjazd pod Smołdzino, zjazd Rock and Roll, schody czy brzeg jeziora. Byłem pewien, że będzie ciekawie. Nie miałem tylko pewności czy nie uszczupli mi się grono znajomych po tym przelocie. Szczególnie, że tym razem synoptycy się nie pomylili i sobotni poranek przywitał nas niewielkim mrozem i... śniegiem. Zapowiadało się epicko!

17 grudnia 2019

Jedni mają TdF inni TdT - relacja z PP CX Nestle Fitness Tour de Toruń

Fot. Tomek Ferenc
   Są zawody, w których udział planuję z wielomiesięcznym, nawet rocznym, wyprzedzeniem. Są też takie, na które wybieram się z dnia na dzień. I są też takie jak Puchar Polski CX w Toruniu, gdzie niby od dawna planowałem start, a już na kilka dni przed imprezą z tego startu zrezygnowałem i ostatecznie w piątek kolejny zwrot akcji i jednak jadę!
   Nie chciałem jechać na zawody w pojedynkę, a piernikowo - dekoracyjne plany znane były od dawna i nie zamierzałem ich niweczyć swoimi przełajowymi zachciankami. Pomyślałem więc, że może pojadę z kimś ze startujących. Jednak znalezienie współtowarzysza nie należało do najłatwiejszych i ostatecznie zakończyło się fiaskiem. I kiedy już miałem odpuścić wpadłem na genialny pomysł, żeby zabrać syna, a żeby było mu raźniej to razem z kolegą, a żeby jemu było raźniej to razem z jego tatem. Ot taka męska inwazja na Toruń.