Na skróty

3 lipca 2025

Najlepsze 100 wyścigowych kilometrów ever! - relacja z Varmia Gravel 2025

   
Kalendarz imprez gravelowych jest obecnie tak nabity, że można byłoby startować w zasadzie w każdy weekend w minimum dwóch wyścigach. Z jednej strony powoduje to, że wiele zawodów trzeba odpuścić. Z drugiej zaś - startuje się tylko w tych najlepszych. A nie wątpliwie do takich zaliczyłbym Varmię Gravel. Zresztą nie będę czarował - mam sentyment do tej imprezy, bo pochodzę z Warmii. Wyjazd do Majd to zawsze pretekst, żeby wrócić w rodzinne strony, odwiedzić rodziców. I choć każdego roku (startuję tutaj od pierwszej edycji w 2023) obiecuję sobie, że tym razem będę spał na miejscu, żeby nie tracić sił i czas na dojazdy to zawsze kończy się jeżdżeniem przez 4 dni z Lidzbarka i do Lidzbarka. Cóż - może za rok ;)

14 grudnia 2023

Kolarstwo gravelowe w Polsce oraz kierunki jego rozwoju

Rysunek 1 Pierwsza wersja RONDO Ruut CF2

Czym jest gravel? Jest niczym innym jak uzupełnieniem rynku o nowy typ roweru. Tylko czy, aby na pewno nowy? Według mnie tak. Choć początkowo podchodziłem bardzo sceptycznie do gravela to po kilku latach przekonałem się, że jest to coś zupełnie innego niż MTB, szosa czy rower przełajowy.

Gravel wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, gdzie był idealnym rozwiązaniem dla osób chcących poruszać się w lekkim terenie, po słabej jakości trasach asfaltowych. W miejscach, gdzie rower szosowy nie dawał sobie rady, a korzystanie z roweru górskiego porównywalne byłoby ze strzelaniem z armaty do kaczek.

1 października 2022

Trzej muszkieterowie - relacja z Great Lakes Gravel 2022


     Po zeszłorocznej edycji początkowo mówiłem, że nigdy więcej tu nie wrócę. Później moja stanowczość i zdecydowanie nieco osłabły. A w dalszej kolejności... nabrałem ochoty na powrót na trasę GLG. Tyle tylko, że tym razem moim celem miało być nie samo ukończenie, a powalczenie o jak najlepszy wynik. 

    W zasadzie jeszcze mniej więcej na miesiąc przed imprezą wierzyłem, że tak właśnie będzie. Aczkolwiek im bliżej było dnia startu tym więcej rzeczy szło totalnie nie po mojej myśli. Zaczynając od 7anna, która wystawiła mnie na kilka dni przez imprezą i zostawiła bez roweru (choć wszystko mieliśmy wcześniej dogadane), przez zapalenie krtani jakiego się nabawiłem tuż przed imprezą (miałem nawet wykupiony antybiotyk, choć zamierzałem go wziąć dopiero jakby pojawiła się gorączka) kończąc na fatalnym stanie mojego Krossa którego jako tako (koronki do kasety dobrałem z kilku różnych znalezionych w garażu, a mleko do tylnej opony z 3 różnych gum - efekt montowania roweru na 2h przed odjazdem). 

7 września 2022

Historia pisze się na naszych oczach - relacja z historycznych I Gravelowych Mistrzostw Polski Starachowice 2022

fot. Gravel Man
    Mam w głowie wiele imprez, w których planuję / chciałbym wziąć udział. Po głowie chodzi mi od dawna Wanoga czy szosowy Cyclassics w Hamburgu. I tak mija kolejna edycja, a ja jakoś nie pojawiam się na starcie. Zapewne podobnie byłoby z pierwszymi Gravelowymi Mistrzostwami Polski, gdyby nie wiadomość od Bodzia - "MP Gravel chcesz jechać ze mną?". To zdanie sprawiło, że mrzonka o starcie zamieniła się w plan. Co prawda szybko podziękowałem Michałowi za propozycję, ale jak zacząłem planować szybko okazało się, że jak mam gdzieś jechać to chcę jechać z Pati. Głosu sprzeciwu nie było więc szybko zarezerwowałem hotel.

17 sierpnia 2022

Historia pewnego segmentu...

    Pamiętam jak dziś moment kiedy dotychczas niepodważalna pozycja biegania w moim sportowym życiu została nieco zachwiana. Był rok 2015 - kiedy mówiłem o uprawianiu sportu wiadomo było, że mówiłem o bieganiu. Inne aktywności? Sporadycznie, bez większego zaangażowania i na pewno bez pasji. Byłem na szkoleniu w Koszalinie, gdzie odbywał się bieg sztafetowy na dystansie 100 kilometrów. Szalona idea wymagała zaangażowania szalonych osób, biegowych świrów, a za takiego właśnie uważałem Michała. Długo go nie namawiałem na przyjazd. Ba! Na przyjazd rowerem! Bo jak szaleć to szaleć - plan był taki, że po zakończeniu sztafety (oprócz nas drużyna miała jeszcze 3 członków) ruszymy pociągiem do Słupska, a dalej do Trójmiasta rowerami!

13 lipca 2022

Szukając powodu - relacja z Kaszubski Gravel Kartuzy 2022

     Od imprezy minęło już trochę czasu, a u mnie ciągle nie pojawiła się relacja. Jednak zawsze wypadało coś ważniejszego albo - nie będę ściemniał - nie chciało mi się do tego siadać. Już nawet nie o to chodzi, że jakby nie było będzie to relacjonowanie własnej porażki. W końcu z tych można wyciągnąć więcej nauki niż z pięknych zwycięstwo. Niemniej cała impreza (choć zorganizowana na tip top), cały ten dzień nie będą mi się dobrze kojarzyły. Zbieg zdarzeń około sportowych sprawił, że na starcie nie powinienem się w ogóle pojawić - ale się pojawiłem 🤷‍♂️. A skoro w sobotni poranek zameldowałem się w Kartuzach to nie było innego wyjścia - trzeba jechać.

9 czerwca 2022

Nic dwa razy się nie zdarza? Czy na pewno?- relacja z Cyklo Gravel Gdańsk 2022

Fot. cyklo.info.pl/
    Są takie zawody, które są po prostu do odhaczenia. Często nawet nie chce mi się specjalnie rozpisywać o startach w takich impreza. I nie jest to żaden zarzut do organizatorów, bo mogą to być naprawdę rewelacyjnie zorganizowane wyścigi. Mną po prostu nie targają żadne emocje, a bez emocji to nie jest to samo. 

    Czy taką właśnie imprezą był ostatni Cyklo Gravel Gdańsk? Oj nie! Zdecydowanie nie. Byłem nakręcony na tą imprezę, chociaż nie ukrywam, że zeszłotygodniowe starty w GPA zakończone dwukrotnym podium, zdjęły nieco presji jaką na siebie gdzieś w głowie nakładałem. 

30 listopada 2021

Panie i Panowie organizatorzy chapeau bas - relacja z Super Pucharu Polski CX V Owocowy Przełaj

Fot. VeloArt

     Niemal dokładnie dwa lata temu napisałem, relację z IV Owocowego Przełaju, którą zatytułowałem "Tak proszę Państwa powinno wyglądać sportowe święto!". W miniony weekend wróciłem do Laskowic na V edycję tej imprezy i... nic się nie zmieniło - Owocowy Przełaj to w dalszym ciągu sztos! Jeżeli Bryksy są porównywalne do belgijskich przełajów to tutaj mamy cyclocross po polsku. I to jaki cyclocross!

    Nad odwołaniem tej imprezy przed rokiem najbardziej ubolewałem. Jednak co się odwlecze... Jak tylko ogłoszono zapisy na tegoroczny wyścig od razu się zapisałem. Tutaj nie ma znaczenia aktualna forma, priorytety w sezonie - nawet kontuzjowany przyjechałbym chociaż pokibicować. Owocowy Przełaj to taki must have w kolarskim półświatku. 

24 listopada 2021

Bogdziewicz Team na robocie - relacja z XVIII Bryksy Cross 2021

fot. Łukasz Zienkiewicz

    Ostatnio postanowiłem, że w tych dziwnych covidowych czasach nie będę stawiał sobie dalekosiężnych planów startowych. Ot po prostu - decyzję o starcie podejmuję spontanicznie, a startuję tylko w okolicy, żeby ograniczyć do maksimum logistykę. Stąd moja obecność na Cyklo Kartuzy, Cyklo Pelplin, rezygnacja z ŻTC czy wszystkich imprez w górach. Tyle tytułem wstępu, a teraz opowiem Wam jak przejechałem całą Polskę, żeby tuż przy trójstyku polsko - czesko - słowackim 3 kwadranse pojeździć rowerem w kółko.
    Mówiąc najprościej - wystartowałem u VeloGD i świat przełajów znowu mnie wchłonął! Wystarczyła godzinka na maksymalnym tętnie i znowu zaczęło się przeglądania kalendarza imprez CX, analizowanie bieżników w oponach 33 - milimetrowych, rozkminianie co do ciśnienia w kołach i tego czy po tych schodach da się wjechać czy jednak rama na ramię.

25 października 2021

Na spontanie albo wcale - relacja z Great Lakes Gravel 2021


     Nie wiem nawet od czego zacząć tą relację. Na myśl o tej imprezie w głowie pojawia mi się bałagan, w zasadzie prawdziwy chaos. Chęć startu w takim ultramaratonie chodził za mną już od dawna. Decyzję o starcie podjąłem przed rokiem i to dość spontanicznie - wziąłem do ręki telefon i pierwszy post jaki mi się wyświetlił na FB to ten z informacją, że po weryfikacji zgłoszeń na GLG są jeszcze wolne miejsca. Wysłałem więc maila i tak oto znalazłem się na liście startowej.

    Do startu miałem jeszcze rok, więc w ogóle nie zaprzątałem sobie nim głowy. Priorytetem jest dla mnie szosa i aż do 12.09 skupiony byłem tylko na niej. O starcie w GLG zacząłem myśleć w poniedziałek, a więc 4 dni przed imprezą. Do tego czasu nawet nie sprawdziłem w jakim stanie jest mój sprzęt, co mam, czego nie mam, co muszę kupić, co wymienić. Totalny spontan! Czy to właściwe podejście? Nie, zdecydowanie nie. W dodatku po starcie w Kartuzach całe ciśnienie ze mnie zeszło. W zasadzie czułem się jak na roztrenowaniu. Postanowiłem, że wezmę to co w garażu i jakoś to będzie. Żadnych nowości, bo te tuż przed startem przeważnie się nie sprawdzają.

13 września 2021

Po prostu szczęśliwy - relacja z Cyklo Kartuzy 2021

   Miałem już w głowie co najmniej kilka (i to po części całkiem niezłych) wytłumaczeń dlaczego mi dzisiaj nie poszło. Miałem tylko, że nie będę ich Wam tu prezentował, bo poszło! Nie, nie wygrałem, ale przede mną nie przyjechał nikt słabszy ode mnie. Ba! Za mną dojechało całkiem sporo gości, których plecy niejednokrotnie oglądałem.


    
Jednak po kolei... Wyścig Cyklo Kartuzy 2021 tak naprawdę zacząłem się dla mnie jeszcze w roku ubiegłym, kiedy podczas zakończenia sezonu z chłopakami ze Startu Kartuzy zapowiedziałem, że skopana dupa na Cyklo Kartuzy 2020 będzie mnie bolała aż do kolejnej edycji, gdzie liczę, że się odegram. Wówczas Prezes zdążył już się wykąpać i zjeść coś zanim dojechałem na metę ;) W międzyczasie zdążyłem zmienić team, ale o rzuconych słowach nie zapomniałem.

28 sierpnia 2021

100-kilometrowa droga przez mękę.... - relacja z Cyklo Gravel Gdańsk 2021

Fot. Paweł Kamiński
    W zasadzie to większą część wyścigu zastanawiałem się czy napisać relację z dzisiejszej imprezy czy jednak sobie darować. Chcąc być z Wami szczery już w tym miejscu muszę wspomnieć, że to nie będzie normalna relacja, a raczej puszczanie w eter gorzkich żali i wylewanie frustracji. Jednak po pierwsze, żeby przejść z tym do porządku dziennego to sklecenie tych kilku zdań może pomóc. Po drugie, o ile jutro już będę chciał wyciągnąć wnioski z tej porażki to dzisiaj chce się po prostu mazać, wkurzać i tupać nogą (oczywiście tak delikatnie, żeby skurcze (tfu!) nie złapały).

2 sierpnia 2021

Kociewskie Tour de France - relacja z Cyklo Pelplin 2021

fot. Szymon Gruchalski

    Ponad 7 miesięcy minęło od ostatniego wyścigu szosowego spod egidy Cyklo, a muszę przyznać, że mam spory sentyment do tego cyklu. Tak więc choć samo ściganie w tym sezonie rozpocząłem pod koniec sierpnia to z niecierpliwością czekałem na Pelplin.

   W 2019 roku startowałem tam na dystansie krótkim, ale definitywnie już pożegnałem się z mini. Jak się ścigać to w spodenkach ;) A tak już na poważnie - trasę w Pelplinie znałem dobrze i wiedziałem, że o jakieś odjazdy będzie ciężko. Przeczuwałem, że wszystko się rozegra po sprincie z dużej grupy, a że sam jestem duży gość (albo bardziej dobitnie - grubas 😁) to można powiedzieć, że mógłby to być wyścig pode mnie. Są jednak pewne "ale". Najważniejszy to mój brak nogi, która wygenerowałaby wystarczające waty na tych końcowych kilkuset metrach. Poza tym mało ostatnio startuję, nie jestem otrzaskany w ściganiu się w peletonie, odpuszczam walkę na łokcie na rzecz bezpieczeństwa. No i jazda na alibi - często na finiszu jestem tak usatysfakcjonowany, że nie dałem się zerwać, że już sprint sobie odpuszczam. To błąd - pracuję nad tym, efektów póki co brak. No ale po kolei.

28 czerwca 2021

Jaki tu spokój na na na na... - relacja z GPA na szosie Szczytno 2021

    Start w Szczytnie planowałem już od zeszłego roku. Jeszcze na mecie w 2020 roku podjąłem decyzję, że za rok wrócę i znowu powalczę o dobrą lokatę. Niemniej zapisałem się dość spontanicznie nie tak dawno temu i.... do końca nie wiedziałem czy pojadę na te zawody. Po pierwsze Szczytno jest atrakcyjne jeżeli jest połączone z weekendowym wyjazdem całą rodziną do dziadków na Warmię. Tym razem dziadków nie było. Po drugie przed rokiem byliśmy całą ekipą. Tym razem chętnych do wyjazdu nie było. Tak naprawdę jeszcze w sobotę gryzłem się z myślami czy jechać czy tym razem sobie darować. Sprawdziłem trasę - 2,5h drogi nie wyglądało źle, ponadto miałem już wszystko opłacone. A co tam - raz kozie śmierć - jadę.

   Kiedy już miałem wszystko w aucie Mieszko zapytał się gdzie jadę i kiedy odpowiedziałem, że na zawody zapytał: - "A przywieziesz mi puchar?" Lekko zmieszany odpowiedziałem, że pucharu raczej nie, ale na pewno przywiozę dla Niego i dla Mili - medal. Niemniej utkwiło mi to gdzieś z tyłu głowy, że oczekiwania w domu są znacznie większe niż pamiątkowy medal. A gdzie walczyć o puchary jak nie na GPA?

19 czerwca 2021

Nic nie zapowiadało, że to będzie udany wyścig tymczasem udany to mało powiedziane! - relacja z Wyścigu o Puchar Burmistrza Kartuz 2021

Fot. Szymon Kwiatkowski
   Otwieram oczy, czuję ból głowy. Spoglądam na zegarek - 5:06. Za wcześnie, żeby wstawać, ale nos mam tak zawalony, że muszę to zrobić. Dmuchanie zakończone krwotokiem - kurczę normalnie klasyka - w dzień wyścigu nie może być normalnie. 

   Wyścig o Puchar Burmistrza Kartuz, bądź jak kto woli Mistrzostwa Polski Amatorów Merida (jak stanowi regulamin), to na pierwszy rzut oka zwykła gonka. Dla mnie jednak, z przynajmniej kilku powodów, taka zwykła nie była. Po pierwsze nie startowałem od 9 miesięcy, co sprawiało, że czułem się niemal jak debiutant. Zresztą trochę byłem debiutantem, bo we wrześniu w Bytowie jechałem jeszcze w barwach Startu Kartuzy. Dziś zaś miałem po raz pierwszy pojechać w stroju Bogdziewicz Team!

   No i właśnie - jak już mówimy o barwach klubowych to nie będę ukrywał, że rywalizacja z kolegami ze Startu też dodawała trochę smaczku zawodom. Klęska na Cyklo, gdzie Prezes mnie niemal zdublował czy nieco mniej sromotna, ale jednak przegrana w Bytowie sprawiały, że chciałem się w końcu odegrać.

20 maja 2021

Dzień konia!

Fot. Michał Bogdziewicz
   Nie będę ukrywał, że po tygodniowej przerwie, czekałem na środowe Żuławy bardziej niż na weekendową szosę. Szczególnie, że po ostatnim razie miałem "rachunki do wyrównania". Już wówczas wracając do domu postanowiłem, że będę dokręcał całość nawet jak miałbym to robić na solo.

   Rano jadąc autem czułem, że to może być ciężka jazda. Zdecydowanie za krótki sen, wieczorna joga i nie najlżejsze treningi od początku tygodnia sprawiły, że świeżości nie było we mnie ani odrobiny. I jeszcze te zakwasy... Skręcając rower zastanawiałem się tylko jak długo uda mi się utrzymać koło. A peletonik był naprawdę zacny. Mocnych koni nie brakowało, a i ilość była całkiem pokaźna.

   Punktualnie około 7:30 nastąpił odjazd ze stacji Orlen Koszwały. Pierwsze obroty korbą i.... coś dziwnego - czuję się naprawdę nieźle. Pierwsza myśl - miłe złego początki :) No nic, jeszcze ostatnie gadki, skręt w lewo i zaczynamy pracę.

5 maja 2021

Wietrzne Żuławskie Pendolino

fot. Michał Bogdziewicz

   Od kilku tygodni środowy poranek kojarzy mi się równie mocno z Żuławami jak ten zimowy, sobotni z Gravelondo. Oczywiście środa to nie sobota i trzeba wykazać się nieco wyższą kombinatoryką, żeby móc pojawić się na Orlenie. Niemniej jak tylko mogę - wykorzystuję każdą taką możliwość. Co mną kieruje, żeby zrywać się skoro świt i w totalnej "piździawie" (do tej pory jeszcze na inną pogodę nie trafiłem :) ) gnać z rowerem kilkadziesiąt kilometrów, by przez chwilę pokręcić? Otóż zasada, którą poznałem już podczas biegania - chcesz być lepszy, trenuj z lepszymi. Nie ma innej drogi, a na Żuławach nie ma przypadkowych ludzi. Każdy jeden dysponuje mocną nogą. Ktoś może powiedzieć, że mógłbym pojechać do Chwaszczyna i ścigać się z równie mocnymi zawodnikami. Jasne, tylko tutaj jest słowo klucz - w Chwaszczynie mogę się ścigać, a na Żuławach mogę trenować. I to trenować pod fachowym okiem Michała, który na bieżąco eliminuje błędy i kontroluje to co dzieje się w grupie.

   Jednak kończmy już z tymi przydługim wstępem, bo dzisiaj chciałem kilka zdań odnośnie dzisiejszej jazdy. Prawdę mówiąc nie nastawiałem się, że będzie specjalnie łatwo. Tam nigdy nie jest łatwo (przynajmniej dla mnie). Aczkolwiek wielkiego umierania też nie brałem pod uwagę. I to chyba był błąd.

10 października 2020

W KOŃCU! - relacja z Rondo Chwaszczyno 3 X 2020

    Tak prawdę mówiąc to powinna tutaj się pojawić relacja z Orlen Lang Team Race w Bytowie. Nawet już parę razy przysiadłem do jej napisania. Tyle tylko, że jakoś chyba nie bardzo byłoby o czym pisać, bo choć były to świetne zawody to nie odcisnęły większego piętna w mojej świadomości. Ot po prostu - kolejny wyścig odhaczony. Nie to co Rondo Chwaszczyno z poprzedniego tygodnia! Jednak trzymajmy się jakiejś chronologii.

   Dnia 3. października nie powinno mnie w ogóle być w Chwaszczynie. Już dawno planowałem, że w tym dniu pojawię się w Słupsku na pomorskiej edycji Rajdów dla frajdy. Tyle tylko, że najpierw okazało się, że chętnych na wspólny wyjazd brak. A tym co zupełnie przeważyło szalę była - ekonomia. Dojazd stówka, wpisowe stówka. Stracony cały dzień, a w zamian wycieczka z mocnym finiszem. Żeby się zmęczyć w sobotę, nie musiałem jechać przez całe województwo. Wystarczyło wsiąść na rower o polecieć do Chwaszczyna. I właśnie na taką opcję zdecydowałem się w sobotę rano.

9 września 2020

Viva la espontaneidad

    Tego, że weekend będę jeździł rowerem byłem pewien. Z tym, że jeszcze do niedawna rękę bym dał sobie uciąć, że będzie to sobotni luźny rozjazd i Cyklo Krokowa w niedzielę. Tym bardziej, że było to otwarcie sezonu szosowego. Tego samego, który w zeszłym roku był dla mnie priorytetem.  

   Z tym, że ten 2020 rok... szkoda gadać. Roztrenowanie kwietniowo - majowe zbombardowało wypracowaną zimą formę i prawdę mówiąc nieco ostudziło zapały startowe. W dodatku okazało się, że nasz Start Kartuzy jest naprawdę liczną drużyną to nikomu za bardzo nie chce się jechać do Krokowej na zawody. 😕

3 września 2020

Jak witać jesień to właśnie tak!


Fot. Mateusz Kuchtyk
  Mimo, że kolarski sezon w tym roku został totalnie wywalony do góry nogami, a niektóre szosowe cykle jak chociażby nasz rodzimy Energa Cyklo Cup dopiero się zaczną to jednak czasu się nie oszuka. Dni stają się coraz krótsze, pogoda coraz bardziej kapryśna, na trasach coraz więcej wody i błota. Oczywiście to nie oznacza, że rower pójdzie w kąt. Wręcz przeciwnie - jeżdżenia będzie jeszcze więcej. Tyle tylko, że zamiast na czarnego Haibike'a coraz częściej spoglądam na żółtego Krossa. Nie inaczej było wczoraj.